IndeksIndeks  SzukajSzukaj  UżytkownicyUżytkownicy  GrupyGrupy  RejestracjaRejestracja  ZalogujZaloguj  



 
Na skróty








Na Yogi

Autor
Wiadomość





avatar


http://seoraksan.forumpl.net/t98-na-yogi
osiemnaście
kawaler
licealista

Na Yogi
PisanieTemat: Na Yogi   Nie Sty 22, 2017 8:00 pm

나요기
Adachi Yuto
a little more ↓


data urodzenia: 23/01/2000
pochodzenie: Sokcho, Korea Południowa
zawód: licealista
typ osobowości: Nabi (7w8)




who are you?
Biografia
Wiadomo, że tutaj powinna pojawić się historia właśnie jego, a nie kilkunastu pokoleń wstecz, ale prędzej czy później pojawi się pytanie: "Czemu bracia są tacy do siebie niepodobni?", więc lepiej odpowiedzieć na to teraz. Ojciec obydwu synów był szczęśliwym szaleńcem (czyt. zakochany po uszy w swej pierwszej miłości), który tuż po ukończeniu liceum przejął jako najmłodszy z rodzeństwa niewielki, lecz dobrze znany mieszkańcom sklep z rybami. Między nim a rodzeństwem była dość spora przepaść, toteż jego rodzice nie byli pierwszej młodości. Ledwie drugiego roku działalności laika najstarszy brat zabrał rodziców do większego miasta, by bratowa - która niedługo miała przejść na macierzyński - mogła mieć na oku schorowanych staruszków. Na szczęście, Pan Tata był bystry i naprawdę się nadawał do tego fachu, więc dobrze sobie radził ze wsparciem pracowników i swojej żony. Ciąża Pierwszej Żony wydawała się być wisienką na torcie, lecz potem okazała się początkiem niemałej tragedii. Pierwsza Żona po dzielnej walce wydała na świat syna, jednocześnie oddając swoje istnienie. Pan Tata dość ciężko przeżył śmierć ukochanej, zwłaszcza że nikt go nie uczył, jak obchodzić się z takimi małymi nóżkami. Z ratunkiem przyszła siostra. Pokazywała mu wszystko co i jak, jednak do pochłoniętego w depresji umysłu niewiele dochodziło. Próbowała nim wstrząsać na wiele sposobów, ale nic to nie dawało. Ostatecznie jej urlop się skończył i musiała wracać, a Pan Tata umiał tylko cały spięty trzymać Pierwszego Syna i podtrzymywać mu butelkę. Wtedy ratunek przybył z znacznie bliższej strony - pracownica sklepu, młodziutka Japonka, która kilka miesięcy wcześniej zatrudniła się u rybaka, gdy tylko jej prom przybił do portu. Chociaż niekoniecznie znała dobrze język, wyjaśniła, że całe życie mieszkała w domu dziecka, więc od wielu lat zajmowała się młodszymi podopiecznymi. Czy Pan Tata to zrozumiał, tego nie wiedziała, ale chętnie oddał jej malucha, by móc w końcu swobodnie oddychać. Pierwszy Syn i (Przyszła) Druga Żona bardzo łatwo załapali kontakt, więc Pan Tata mógł się zająć swoją depresją, a raczej wychodzeniem z niej, gdy i za niego zaczęła się brać młoda Japonka. Z czasem Pan Tata zaczął się znów uśmiechać, nauczył się opiekować synem, a (Przyszła) Druga Żona zajmowała się malcem, gdy szef wypływał na łowy. Przy okazji zajmowała się sklepem, domem, nieświadomie też i sercem swojego pracodawcy. Po długim czasie przestała się opierać uczuciom i pozwoliła założyć sobie na palec obrączkę, a równiutko rok później na świat przyszedł Drugi Syn.

W tym momencie zaczyna się prawidłowa historia Yogiego. Oczko w głowie mamy, brata i ojca - chociaż ten znów cały sztywniał, gdy trzymał kolejne małe ciałko w rękach. Otoczony wręcz nadmiarem miłości, rósł jak na drożdżach, śmiejąc się dużo, jak i dużo szalejąc dookoła. Wystarczyło na ułamek sekundy spuścić go z oka, a już się okazywało, że był w dość odległym miejscu.
Rodzice zgodnie podjęli decyzję, by jakoś spożytkować młodą energię, zanim rozwali cały dobytek. Miał ledwo trzy lata, gdy zaczęły się jego pierwsze treningi piłki nożnej, co okazało się strzałem w dziesiątkę. Trener budził taki respekt, szacunek, podziw, strach bądź coś innego (ewentualnie wszystko na raz), że na treningach był nadzwyczaj posłuszny, jednocześnie dając z siebie wszystko.
Wraz z rozpoczęciem przygody ze szkołą, rozpoczęła się jego przygoda z taekwondo, o które sam wyprosił rodziców. Obejrzał zawody raz, przypadkiem i to wystarczyło, by w pełni zdobyło jego małe serduszko. Najwyraźniej dwie dyscypliny to dla niego wciąż było za mało, bo niemalże od początku roku szkolnego prosił o zgodę na dołączenie do baseballowej szkolnej drużyny... i stało się to na początku kolejnej klasy.
Wbrew pozorom mnogość treningów nie sprawiała, że nie miał na nic siły. Wciąż ochoczo zawracał starszemu bratu głowę swoją obecnością czy też robił za maskotkę sklepu. Jak na samodzielnego i odpowiedzialnego dzieciaka przystało, nawet chodził do swoich przyjaciół, którzy mieszkali w pobliżu, spędzając wolne chwile na zabawie. A miał się z kim bawić. Jak nie znajomi ze szkoły, to z któryś treningów. Oprócz żywiołowości jego kolejną charakterystyczną cechą była otwartość i pozytywna energia. Dzięki temu od zawsze - w podstawówce czy też teraz - otaczało go grono ludzi.
Obecnie jest kończy drugą klasę liceum, jednakże zamiast zająć się przygotowaniem do egzaminów - jak większość ludzi z jego klasy - stale z uwielbieniem pielęgnuje swoje umiejętności w tych trzech dyscyplinach (i kilku innych, które uważa za dodatek) czy zwyczajnie wykorzystuje swój dojrzały wygląd, by zabawić się w klubie. Oczywiście, wciąż pomaga w sklepie... od kilku lat nawet bardzo, skoro jego brat wyjechał do Seulu, by spełniać swoje marzenia.
Paradoksalnie, pomimo mnogości możliwości, wciąż nie wie, czego tak naprawdę chce od życia i gdy tylko myśli o końcu szkoły, czuje się jak zagubiony szczeniaczek...



something else
Rodzina
Na Hanseon - Pan Tata; osoba, którą szanuje i podziwia... i wielokrotnie błaga, by go nie skazywał na męczarnie morskie (jednak mimo wszystko lubi z nim wypływać). Masochizm?
Yeo Eunha - Pierwsza Żona; chociaż nie dane mu było ją kiedykolwiek zobaczyć na oczy ani nie łączą ich żadne więzy krwi, traktuje ją jak swoją drugą mamę. Niby to dziwne, ale skoro Ingi ma dwie mamy, czemu on miałby mieć tylko jedną?
Yu Miseno - Druga Żona; cudowna mama, która ogarnia cały dom przepełniony testosteronem wraz z ich mieszkańcami, sklep i wciąż ma czas dla siebie. To chyba po niej jest taki nadaktywny...
Na Ingi - Pierwszy Syn; najlepszy brat pod słońcem, a przynajmniej tak mu się wydaje. Szalenie go podziwia za chyba wszystko, a już na pewno za taką pewność swoich marzeń i dążenia do nich.
Ciekawostki
  • ponoć wygląda na starszego niż jest w rzeczywistości, więc z podrobionym dowodem wpuszczają go do klubów, co ochoczo wykorzystuje;
  • raczej gustuje w starszych od siebie kobietach i to one są głównym powodem jego wypadów do "zakazanego miejsca". Zazwyczaj podbija swoje ego niewinnym flirtem, chociaż zdarzają się odstępstwa;
  • od dziecka biegle mówi po koreańsku, japońsku i angielsku. O ile dwa pierwsze języki są łatwe do wyjaśnienia, o tyle w przypadku ostatniego jest pewna doza tajemniczości. Pewnego zwyczajnego popołudnia, gdy bawił się w salonie, a w TV leciał jakiś zagraniczny film, nagle zaczął powtarzać lecące w tle oryginalne wypowiedzi, a potem do końca dnia używał tylko tego języka. Rano wszystko wróciło do normy, ale zagajony po angielsku, bezbłędnie tworzył wypowiedzi. Nawet korepetytor nie był potrzebny, tylko rodzice zadbali o to, by miał dostęp do tego języka (kilka książek, filmy etc.);
  • jest kapitanem szkolnej drużyny baseballa oraz piłkarskiej;
  • ma czarny pas 5 dan w taekwondo;
  • ma chorobę morską i lokomocyjną;
  • powyższe niedogodności nijak wpływają na jego ojca, który przy każdej możliwości zabiera go na połowy... co z tego, że 90% czasu spędzi wymiotując, a pozostałe 10% będzie ledwo żywy. To jego dziki rytuał, by spędzać w taki sposób czas z synem (wcześniej zabierał Ingiego) i nic mu zdania nie zmieni. Niestety częste wyprawy nie zmniejszyły ani trochę jego objawów;
  • uwielbia dużo i dobrze zjeść, dlatego rzadko jada na mieście, a gdy już się to zdarzy idzie do takich domowo wyglądających restauracji - zero fast-foodów!
  • nie pali, wręcz brzydzi się zapachem papierosów;
  • za to zdarza mu się wypić (najczęściej w klubie czy na jakiś obozach), jednakże zazwyczaj w niewielkich ilościach;
  • do dziś, gdy wyjeżdża na obóz czy kolonię, zdarza mu się, że okłamuje nowo poznanym ludzi, jakoby urodził się zagranicą. Robi to, bo wtedy łatwiej inni przymykają oko na jego bardziej otwarte zagrywki;
  • jednego roku, gdy pojechali drużyną baseballową na mistrzostwa juniorów, jakiś człowiek zaproponował mu stypendium sportowe na Uniwersytecie Seulskim i jakieś tam dodatkowe profity... tylko że wtedy Yogi kończył gimnazjum i ani myślał, by przenieść się do Seulu;
  • później też dostawał od zawodowych klubów (i w baseballu, i w piłce nożnej) propozycje, jednakże zawsze kończył temat, stwierdzając, że do zakończenia liceum, nie rusza się z rodzinnego miasta;
  • w dodatku ukrywa przed rodzicami, że jest taki rozchwytywany, bo sam nie wie, czy chce być zawodowym sportowcem, odziedziczyć rodzinny biznes, zostać pilotem czy jeszcze kimś innym... dorosłość zapowiada się niefajnie;
  • mierzy 182 cm
  • od małego ma dziwną manię wobec ludzi, którzy coś dla niego znaczą - uwielbia wpadać do ich pokoju, by robić rewizję i wszystko dokładnie wysprzątać, poukładać. Wyrzuca wtedy stare, niepotrzebne rzeczy, czasami coś naprawi czy choćby przyszyje guziki w koszuli. U siebie w pokoju też tak robi, ale znacznie rzadziej, więc lepiej nie nazywać go pedantem, bo on tego nie lubi! NIENAWIDZI!;
  • ma wrażliwy węch - kocha ładne zapachy (niezawszechodziojedzenie);
  • boi się ciemności, więc musi spać przy zapalonej lampce albo z kimś w pokoju;
  • wyjazd Ingiego do Seulu, to był cios dla przywiązanego braciszka (chociaż dzielnie wypychał go z domu), dlatego przez pierwsze tygodnie sypiał w jego pokoju. Potem nawet gdy zasypiał u siebie, często się budził w jego łóżku - takie małe lunatykowanie. Obecnie w przypływie większej tęsknoty, wbija do jego łóżka jak do swojego - w końcu i tak jest puste.
  • mamę Ingiego traktuję niemalże jak swoją. Chętnie odwiedza ją częściej niż raz do roku (na rocznicę śmierci). Niekiedy dziękuje, że podarowała mu takiego hyunga, ale częściej dzieli się z nią tym, z czym nie chce się podzielić z rodzicami ani żadnym innym człowiekiem (oni mu odpowiedzą, a ona tylko wysłucha).
Powrót do góry Go down
Na Yogi
Strona 1 z 1

Permissions in this forum:Nie możesz odpowiadać w tematach
Skocz do: