IndeksIndeks  SzukajSzukaj  UżytkownicyUżytkownicy  GrupyGrupy  RejestracjaRejestracja  ZalogujZaloguj  



 
Na skróty








Na Ingi

Autor
Wiadomość








http://seoraksan.forumpl.net/t97-na-ingi#106
dwadzieścia sześć
kawaler
muzyk

Na Ingi
PisanieTemat: Na Ingi   Sro Sty 11, 2017 10:34 pm

나인기
Park Jaehyung
a little more ↓


data urodzenia: 21.03.1992
pochodzenie: Sokcho
zawód: muzyk
typ osobowości: 7w6




who are you?
Biografia
Zanim Na Ingi stał się idolem rozchwytywanym przez media, musiał przyjść na ten świat, przeżyć dzieciństwo oraz nauczyć się tego i owego o życiu, prawda? Dlatego zaczniemy od samego początku, a nawet trochę wcześniej.
Na Hanseon był prostym człowiekiem. Urodził się w Sokcho jako najmłodszy syn pary rybaków, po których w dość młodym wieku odziedziczył nie tylko fach, ale i sklep rybny mieszczący się niedaleko plaży. Również młodo zakochał się bez pamięci i ożenił, chociaż ze swoją pierwszą wybranką nie przyszło mu żyć długo. Yeo Eunha opuściła ten świat przedwcześnie, ustępując miejsca jednemu małemu istnieniu - chłopcu, z którym zdążyła spędzić ledwie parę minut i któremu nadała imię Ingi.
Chociaż chłopiec był długo wyczekiwany i kochany przez ojca, Hanseon nie mógł pozbierać się po nagłej śmierci żony. Został z synem niemal zupełnie sam, nie mając pojęcia, jak zaopiekować się dzieckiem i nie wiedząc, jak pogodzić to z prowadzeniem interesu, któremu nie mógł pozwolić upaść, bo przecież z czegoś musiał wyżywić tę wiecznie głodną istotę. Z pomocą przyszła mu jedna ze starszych sióstr, która próbowała nauczyć go, jak zająć się takim małym człowiekiem. Bez większych rezultatów. Przez kilka miesięcy Ingi pozostawał pod opieką ciotki, z ojcem mając dość nikły kontakt, gdyż ten wciąż pozostawał w żałobie i większość czasu spędzał samotnie na morzu lub w sklepie, przytłoczony pracą. I mimo że z początku tego nie dostrzegał, już wtedy wielką podporą była dla niego Yu, młodziutka Japonka zatrudniona w sklepie przed kilkoma miesiącami.
Ingi prędko zobaczył w Yu nikogo innego, jak po prostu mamę. Z początku trochę marudził w jej ramionach, zbyt przyzwyczajony do obecności ciotki, jednak z czasem przyzwyczaił się do innej kobiety. Nie miał zresztą innego wyboru, bo nikt inny nie palił się szczególnie do zajmowania nim. Malutki brzdąc nie wiedział wtedy wiele o świecie i interesował się tylko tym, czy jest najedzony, wyspany i czysty. Zupełnie omijały go więc subtelne flirty Yu w stronę jego ojca, a takie pojawiły się stosunkowo szybko.
Hanseon bardzo kochał swoją pierwszą żonę i długo nie potrafił o niej zapomnieć, jednak zaloty panny Miseno nie mogły bez końca pozostać bez echa. Mężczyzna w końcu musiał docenić fakt, że ktoś się nim zaopiekował, a kiedy wyszedł już z najgorszej części żałoby, zaczął dostrzegać w Yu nie tylko pracownicę sklepu i opiekunkę do dziecka. Trochę to jednak trwało, zanim sprawy się rozwinęły, bo kiedy Han i Yu stanęli na ślubnym kobiercu, Ingi miał już całe siedem lat.
Rok później na świecie pojawił się Yogi, młodszy brat Ingiego. Mały, z wielką głową, nieporadny i pokraczny - tak na początku myślał o nim starszy brat. To myślenie uległo zmianie już po paru dniach, bo Gi nie chciał rozstawać się z tą małą kruszyną. Niechętnie chodził do szkoły, a kiedy tylko z niej wracał, biegł do kołyski żeby sprawdzić, czy wszystko z młodym w porządku. Z czasem ta mała obsesja trochę mu przeszła, a zastąpiła ją zwyczajna braterska miłość i troska, przeplatana zdrową dozą braterskich kłótni i bójek (oczywiście dopiero wtedy, gdy Yogi podrósł!).
W szkole radził sobie przyzwoicie, chociaż miał tendencję do rozpraszania się i nie uważał chętnie na wszystkich przedmiotach. Nigdy jednak nikt nie cisnął go, aby ze wszystkich lekcji przynosił najlepsze oceny, dlatego nie przejmował się, kiedy jego wyniki spadały, bo znał swoje możliwości i wiedział, że poprawi je przy odrobinie pracy. Znacznie więcej uwagi poświęcał swoim hobby, jak to każdy dzieciak - coś musiało sprawiać mu przyjemność, aby z chęcią przy tym pracował. Rodzice zgodnie uznali, że jeśli młody interesuje się muzyką, najlepiej będzie zapisać go na jakieś dodatkowe kółko z tym związane, żeby to zainteresowanie nie poszło w las, a może przyniosło jakieś efekty. Tak właśnie Ingi zaczął chodzić na dodatkowe zajęcia muzyczne, a z czasem wyprosił lekcje gry na gitarze (bardzo małej gitarze, na której Yogi lubił bez pozwolenia brzdąkać, czym doprowadzał starszego brata do spazmów).
Latka leciały, a Gigi wyrastał na coraz większe ziółko. Wkraczając w wiek nastoletni zaczął odrobinę rozrabiać, w jego szkolnej kartotece pojawiło się kilka historii z wagarami, zdarzyło mu się trochę pyskować nauczycielom… dzieciak jak to dzieciak. Na szczęście ojciec wpadł wtedy na pomysł, żeby zacząć zabierać go na morze, aby młody poznał fach od podszewki i może trochę mu pomógł. Wystarczyło kilka razy wstać w środku nocy i spędzić poranek na kutrze kołysanym przez fale, aby chłopakowi odechciało się ostrzejszych harców. Nie miał już siły na brykanie, stał się potulny jak baranek i chodził niemal jak w zegarku. Żeby jednak nie zapomniał tej lekcji, jeszcze przez długi czas towarzyszył ojcu w połowach przynajmniej pięć razy w miesiącu. Stało się to pewnego rodzaju rytuałem i sposobem na to, aby ojciec mógł spędzić trochę więcej czasu z synem, nawet jeśli Ingi czasami przysypiał oparty o burtę.
Już w wieku szesnastu lat przyszło mu opuścić rodzinne strony i udać się do Seulu, gdyż dostał się do jednej z większych wytwórni muzycznych. Marzyła mu się wielka kariera, więc ciężko pracował, godząc treningi ze szkołą i ograniczając swoje życie towarzyskie do minimum. Kontakt z rodziną ograniczył się głównie do rozmów telefonicznych i smsów wymienianych z bratem w wolnych chwilach. Chłopak musiał przestawić się na ten tryb życia dość gwałtownie, lecz prędko przestał narzekać; kiedy człowiek jest zasypany codziennymi obowiązkami, po prostu nie ma czasu na marudzenie, bo to tylko marnowanie niezbędnej do funkcjonowania energii.
Pod okiem starannie dobranych trenerów, nauczycieli i instruktorów, Ingi czynił spore postępy i rozwijał swój talent, co w krótkim czasie doprowadziło go do debiutu. Miał to szczęście, że już po półtorej roku harówki mógł zacząć pracować jeszcze ciężej, tym razem nie tylko na swoje imię, ale na reputację całego zespołu. Toxic Shock, siedmioosobowa grupa szalonych indywiduów z głowami pełnymi śmiałych marzeń, prędko podbiła koreański rynek muzyki popularnej, oferując fankom cukierkowych boysbandów nieco mocniejsze brzmienie, choć przez rządzącą się swoimi prawami wytwórnię wciąż daleko było im do prawdziwego rocka. Ich największym atutem były mocne wokale oraz fakt, że w większości sami tworzyli swoją muzykę. Dwóch gitarzystów, basista, perkusista, klawiszowiec, skrzypek i beatboxer razem tworzyli dość niespotykaną i momentami wybuchową, ale za to chwytliwą mieszankę. Pomyślałby kto, że raz zdobywając sławę i zaufanie fanek, nie można tego tak łatwo zepsuć, jednak dla chcącego nic trudnego.
Ingi z początku czuł się w swoim zespole naprawdę dobrze. Odpowiadała mu rola wiodącej gitary, nie narzekał na przydział linijek w piosenkach, dobrze dogadywał się z kolegami, miał także pokaźną grupę fanek. I chyba to ostatnie go zgubiło. Wszystko działo się tak szybko, że biedny chłopak nawet nie zauważył, kiedy powoli zaczęło mu odbijać. Stale rosnąca popularność uderzyła mu do głowy niczym woda sodowa, coraz bardziej zmieniając jego charakter. Coraz częściej pokazywał się na hucznych imprezach, zaczął palić (okazjonalnie także trawkę), więcej pił, z miesiąca na miesiąc pozwalał sobie na więcej. Stawał się coraz bardziej pewny swego, a przy tym i bezczelny, gdy raz za razem wytwórnia odrzucała jego autorskie piosenki lub zmieniała je do tego stopnia, że on odmawiał wykonywania ich. Parę razy zdarzyło mu się pojawić ledwie przytomnym na fanmeecie. Romansował z fankami. Na jego twitterze pojawiały się coraz bardziej kontrowersyjne wpisy. Ze względu na popularność zespołu, wiele takich drobnych incydentów zostało zamiecionych pod dywan lub przedstawionych jako plotki. Nie brakowało różnych insynuacji dotyczących również innych członków grupy, dlatego fankom jakoś łatwiej było uwierzyć, że obraźliwy komentarz napisany przez ukochanego oppę to w rzeczywistości dzieło hakera. Łagodzenie jego wizerunku przez wytwórnię nie oznaczało jednak, że wszystko uchodziło mu płazem. To, co z zewnątrz wyglądało na sielankę, w środku było coraz częstszymi awanturami z zarządem i karami nakładanymi na chłopaka. Ingi coraz bardziej zbliżał się do przekroczenia granicy cierpliwości swoich przełożonych, chociaż przez swoją butę chyba nie do końca zdawał sobie z tego sprawę.
Początek roku 2017 przyniósł smutną wiadomość dla fanów Toxic Shock - zespół został odchudzony o jednego z członków; owszem, był to Ingi. Czara goryczy została przelana, gdy jedna z dziewczyn, z którymi chłopak umawiał się wbrew zakazom ze strony wytwórni, opublikowała na swoim profilu ich wspólne zdjęcia, jego wiadomości do niej i parę odręcznych notatek z tekstami piosenek, jakie od niego dostała. Nie zostało to podane jako oficjalny powód odejścia chłopaka, lecz żadne plotki nie zostały też zdementowane. Wytwórnia po prostu zostawiła sprawę bez szczegółowych wyjaśnień, ogólnikowo informując fanów, że Ingi musiał opuścić grupę z powodów osobistych.
Tak właśnie idol został na lodzie, praktycznie bez środków do życia, nie mając gdzie się podziać. Przez rozrzutny tryb życia i kary pieniężne za notoryczne łamanie postanowień kontraktu, mimo sześciu lat spędzonych na scenie nie mógł pochwalić się dużymi oszczędnościami. Od razu zorientował się, że nie będzie go stać na wynajęcie żadnej kawalerki w Seulu, dlatego chociaż uwielbiał to miasto, musiał schować dumę do kieszeni i wrócić do rodzinnych stron, licząc na to, że rodzinka przyjmie go z otwartymi ramionami. I przyjęła, chociaż nie bez drobnych zgrzytów. I co dalej? Cóż, będzie ciężko...


something else
Rodzina
NAJBLIŻSZA RODZINA
Na Hanseon (13.07.1969) - najlepszy ojciec na świecie (najlepszy, bo jedyny). Rybak od pokoleń, właściciel sklepu rybnego odziedziczonego po rodzicach. Człowiek spokojny, cierpliwy, na ogół serdeczny, choć z natury małomówny.
Yeo Eunha (06.03.1969 - 21.03.1992) - mama, po prostu mama. Hanseona znała od dziecka, razem dorastali, w wieku nastoletnim zakochali się w sobie, pobrali i poczęli syna, po którego porodzie kobieta zmarła. Ingi zna ją jedynie z nielicznych zdjęć i opowieści ojca.
Miseno Yu (23.02.1972) - technicznie rzecz biorąc - macocha, a praktycznie - druga mama. Zajmowała się Ingim już od wczesnego dzieciństwa, więc chłopiec nigdy nie miał powodu, aby czuć do niej jakikolwiek dystans. Dzieciństwo spędziła w sierocińcu w Japonii i nie pamięta, aby miała jakąkolwiek rodzinę.
Na Yogi (23.01.2000) - młodszy brat, oczko w głowie, kolejna duma rodziny… i tak dalej, i tak dalej. Ingi równie często się z nim bawi, co kłóci. Typowa, zdrowa relacja łącząca braci. Zawsze pełen energii, czasem nawet ma jej zdecydowanie za dużo.

BLIŻSZE WUJOSTWO
Na Eunmi (04.06.1962) - ciocia, siostra ojca, magister farmacji. Mieszka w Seulu razem ze swoim mężem prawnikiem, gdyż tam poznała go podczas studiów. [mąż: Dae Yongwoon; synowie: Hyeongsik, Hyeongmin]
Na Yoonmi (20.08.1963) - ciocia, siostra ojca. To ona podczas urlopu opiekowała się Ingim tuż po jego narodzinach. Długo mieszkała z mężem w Chuncheon, jednak nie było to do końca udane małżeństwo. Rozwiodła się w 2005 roku i niedługo później wróciła do rodzinnego Sokcho razem z córką. [były mąż: Bang Dogyoo; córka: Minchae]
Na Wooseon (01.03.1966) - wujek, brat ojca, reżyser filmów klasy B. Tuż po studiach w stolicy wyjechał do Stanów Zjednoczonych, gdzie zamierzał podbić Hollywood, co niestety mu się nie udało. Nie zdążył dorobić się żony ani dzieci. Wiosną 2016 roku wrócił do Korei Południowej na stałe, chcąc zapuścić korzenie w Seulu. [partnerka: Ho Hwaryeong]
Na Yongseon (10.02.1967) wujek, brat ojca. Nie licząc amerykańskich przygód Wooseona, zawędrował z całego rodzeństwa najdalej od domu, bo aż do Daegu. Stamtąd pochodzi jego żona, amatorka malarstwa, która nie wyobrażała sobie mieszkania gdziekolwiek indziej, a on, zakochany po uszy, zgodził się wyjechać za nią. Zabrał ze sobą również rodziców, którym miał zapewnić wygodne życie. Obecnie jest dobrze zarabiającym informatykiem. [żona: Gook Hani; syn: Joon; córka: Hwajoo]
Yeo Eunmi (25.07.1973) - ciocia, siostra mamy. Z zamiłowania pedagog, pracuje jako wychowawczyni w przedszkolu. Niestety jest bezpłodna, a wieść o tym przypłaciła wieloletnią depresją, jednak ostatecznie wyszła na prostą i razem z mężem adoptowała kilkuletniego chłopca, którego kocha jak własnego. [mąż: Oh Seokhwan; syn: Jehoon]

DZIADKOWIE
Pan Jisoo (02.10.1939) - babcia od strony ojca, była pielęgniarka, obecnie mieszka w Daegu u swojego syna.
Na Yeongcheol (28.09.1939 - 27.04.2009) - dziadek od strony ojca, zmarł po wylewie w wieku 71 lat.
Myeong Eunjin (06.06.1936) - babcia od strony matki, w młodości modelka, przez krótki czas niszowa aktorka, autorka kilku średnio dochodowych powieści.
Yeo Taewoong (22.11.1932) - dziadek od strony matki, niegdyś rozchwytywany stolarz, teraz nieco ekscentryczny staruszek uwielbiający grę w szachy.
Ciekawostki
  • Pali mniej więcej od ukończenia dwudziestego roku życia. Nie jest z tego nadzwyczaj dumny, ale też nie uważa tego za szczególną hańbę. Zwykły nawyk i tyle.

  • Od wczesnego dzieciństwa boryka się z wadą wzroku, -0,75 dioptrii na lewym oku i -2 na prawym. Nie przepada za noszeniem soczewek, chociaż nie stroni od nich zawsze i wszędzie, zaś przez jego pokaźną kolekcję różnokolorowych oprawek już nieraz posądzano go o noszenie zerówek dla szpanu.

  • Całkiem dobrze gotuje. Nigdy nie miał zbyt wiele czasu, aby się tego uczyć, ale za każdym razem, kiedy próbował sklecić coś do jedzenia, wychodziło przynajmniej znośnie. Do perfekcji opanował na razie jedynie (lub aż) pieczenie domowej pizzy. Aktualnie planuje poszerzać swoje horyzonty i więcej eksperymentować w kuchni, traktując rodzinę i bliskich znajomych jako króliki doświadczalne.

  • Ma drobne kompleksy na punkcie swojego wyglądu. Konkretniej chodzi o fakt, że nie wygląda na swój wiek, a jego młodszy brat nagminnie zostaje uznany za tego starszego z dwójki rodzeństwa.

  • Zespół, do którego należał Ingi, nazywa się Toxic Shock i teraz bardzo dobrze radzi sobie w sześcioosobowym składzie, odnosząc kolejne sukcesy. Ich fanki to Toxins, natomiast fandom samego Ingiego nazywał się InTension. Teraz jego wielbiciele są podzieleni - niektórzy wierzą w jego niewinność i serię pomówień, inni przestali go wspierać i żywią do niego jawną niechęć.

  • Chociaż jego macocha dużo mówiła przy nim po japońsku, nie przyswoił tego języka zbyt dobrze. O wiele sprawniej poszło mu z angielskim, którego uczono go w szkole i który nieraz miał okazję wypróbować w czasie kariery

  • Uspokajają go odgłosy miasta. Kiedy nie może zasnąć lub po prostu ma ochotę na drzemkę, a jest wystarczająco ciepło, lubi kłaść się na zewnątrz, na przykład na balkonie. Jeśli nie jest to możliwe, musi zadowolić się szeroko otwartym oknem. Szum samochodów, zmieszane ze sobą głosy ludzi, wszystko jest dla niego jak kołysanka. Niestety, w spokojnym Sokcho nie działa to tak dobrze.

  • Lekko uczulony na sierść kotów i psów. Nie umrze od kontaktu z futrzakami, ale notorycznie przy nich kicha, a jego oczy mogą zacząć łzawić. Niewykluczona jest także miejscowa wysypka, gdyby miał chęć pogłaskać jakiegoś pupila.

  • Rodzina i kariera to rzeczy, które są dla niego w życiu najważniejsze i o które dba najbardziej. Stara się to robić właśnie w tej kolejności, ale to nie zawsze jest takie oczywiste.


Powrót do góry Go down
Na Ingi
Strona 1 z 1

Permissions in this forum:Nie możesz odpowiadać w tematach
Skocz do: